sssss

Na przykładzie meczu Legii z Jagą o tym jak bezpieczeństwo przelicza się na złotówki

"To, co zobaczyłem, to dramat. Panika, przerażenie. Jedna petarda wybuchła tuż przy dziewczynce, której od razu była potrzeba pomoc lekarza. Pseudokibice Jagiellonii sprowokowali sytuację. Rzucali petardy, wyłamali 2,5-metrowy płot. Pseudokibice Legii opuścili swój sektor i wtargnęli na ten dla gości. Mało brakowało, a ludzie z Białegostoku musieliby skakać z trybuny, żeby uniknąć konfrontacji z osiłkami." - powiedział w rozmowie z reporterem dziennika "Przegląd Sportowy" Mirosław Starczewski, wiceprzewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa, delegat PZPN.

 

Wszystko zaczęło się dużo wcześniej...

Z punktu widzenia delegata meczowego tak mogło to wyglądać, jednak na zamieszki jakie wybuchły w trakcie meczu Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok złożyło się również kilka innych spraw.

W kwietniu ubiegłego roku grupa blisko 30 Legionistów zaatakowała fanów białostockiego klubu podczas kiedy ci - przed meczem z Wisłą Kraków - wyciągali flagi z własnego magazynu zlokalizowanego w stolicy województwa podlaskiego. Między fanami obu drużyn doszło do bójki, w wyniku której jeden z jej uczestników wymagał hospitalizacji. Napastnicy zdobyczne płótna zapakowali do aut i uciekli, a poszkodowani na łamach portalu "Czas Białegostoku" zapowiedzieli, że flagi odzyskają i że poleje się krew. Toteż do przewidzenia było, że już podczas pierwszego meczu Legii z Jagiellonią dojdzie do konfrontacji kibiców. Mimo to pierwszy taki mecz odbył się z kibicami gości...

Zgryźliwi gospodarze i stronniczy spiker.

Od samego początku spotkania kibice Legii podgrzewali atmosferę śpiewając "Gdzie macie flagi?". Białostoczanie odpowiadali wulgarnymi przyśpiewkami. Oliwy do ognia dolał spiker zawodów Wojciech Hadaj, który miał powiedzieć:

"- Kibice z Białegostoku... zajmijcie się swoim klubem. I tak nigdy nie będziecie mistrzem"

Nierozsądna decyzja organizatora imprezy.

Miała tu jeszcze miejsce jedna zaskakująca sytuacja. Kibice z zamkniętej na ten mecz "Żylety" zostali przeniesieni na trybunę obok trybuny gości. Z punktu widzenia organizatora imprezy decyzja słuszna (wpływy do budżetu tylko nieznacznie zmalały, a klubu nie zasypano reklamacjami),  jednak z punktu widzenia bezpieczeństwa było to zupełnie nierozsądne i lekceważące posunięcie.

 

Apogeum frustracji.

Punkt zapalny nastąpił w 31 minucie meczu, kiedy to z trybuny schodziła sektorówka Legionistów, tym samym odsłaniając powieszone do góry nogami skradzione flagi fanów Jagiellonii. W tym momencie kilkoro fanów żółto-czerwonych podbiegło do płotu oddzielającego sektor gości od strefy buforowej i zaczęli go szarpać. Interweniowały służby porządkowe, które rozjuszonych fanów Jagiellonii potraktowały gazem. Zaledwie dwie minuty później w okolicy pojawili się Legioniści. Fani obu drużyn obrzucali się petardami i w zasadzie wszystkim co było pod ręką. W tym momencie służby organizatora imprezy biernie przyglądały się zdarzeniu nie podejmując już żadnych interwencji. W około 42 minucie meczu bramka oddzielająca kibiców zwaśnionych drużyn padła, a chuligani Legii zepchnęli Białostoczan w dół trybuny. Część z kibiców gości w pośpiechu uciekała do wyjścia z sektora.

lwjbzamieszkiewakuacja

VIDEO: Zamieszki podczas meczu Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 02.03.2014 (kliknij)

W wyjściu z trybuny powstał zator, służby organizatora nie reagowały, do akcji wkroczyła policja...

Bardzo niewiele brakowało, aby mecz Legii z Jagiellonią zakończył się tragicznie. Jakby nie patrzeć to właśnie do zamieszek w Heysel w '85 roku doszło w bardzo podobny sposób. Fani Liverpoolu bez problemu przedarli się przez małe ogrodzenie i zaatakowali kibiców Juventusu. Włoscy kibice zaczęli uciekać, tratując się nawzajem. Część osób została przygnieciona ścianą, która zawaliła się pod naporem tłumu. W trakcie tego zdarzenia śmierć poniosło 39 osób...

Poniżej cytat z oświadczenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (kliknij):

"Policja pojawiła się na trybunach około godziny  18:41 czyli 3 minuty po prośbie organizatora o interwencję. W trakcie wprowadzenia policjantów na trybunę południową nastąpiło opóźnienie spowodowane zamkniętą bramą i brakiem w tym miejscu pracowników ochrony. Po około 2 minutach w rejon bramy przybył pracownik ochrony, który na wezwanie do otwarcia bramy i wpuszczenie Policji oświadczył, że nie posiada kluczy do bramy wejściowej."

 

Bezpieczeństwo za złotówki...

Na przykładzie meczu Legii z Jagiellonią można zaobserwować wiele uchybień nie tylko organizacyjnych, ale także pod kątem zabezpieczenia tejże imprezy masowej.

Znając temat od podszewki już jakiś czas temu wyciągnąłem pewne wnioski. Dlatego w dalszej części mojego wpisu skoncentruję się na wypunktowaniu problemów, które mogły złożyć się na to, że reakcja służb organizatora na zdarzenia podczas meczu Legia - Jagiellonia o ile była, to była niedostateczna. I są to głównie:

 1. Wyszkolenie  - o ile członkowie służby porządkowej to osoby, które prócz szkolenia na imprezy masowe posiadają kwalifikacje pracownika ochrony fizycznej, to członkowie służby informacyjnej - czyli ci najliczniejsi na imprezach masowych - mają obowiązek ukończyć tylko szkolenie w zakresie BIM. Toteż można przyjąć, że poziom wyszkolenia służb zabezpieczających imprezy masowe w skali kraju jest niski - dlaczego? Niekiedy osoby legitymujące się dokumentem potwierdzającym przeszkolenie posiadły go nie będąc nawet obecnymi fizycznie podczas szkolenia, a jeśli były obecne to szkolenie mogło być nierzetelne. W dużej mierze szkolenia dla członków SI/SP realizuje się w trybie "przyśpieszonym" i czas ich trwania skracany jest nawet do 2 godzin zegarowych, co rzutuje później na jakość tych służb. M.in. dlatego jakiś czas temu PZPN opracował własny program szkoleniowy dla stewardów. Mimo to uważam, że jednorazowe szkolenie realizowane zgodnie z programem, na podstawie którego wydawany jest dokument na czas nieokreślony to stanowczo za mało, aby mówić o wysokiej jakości służb organizatora, a organizacja szkoleń uzupełniających to oczywiście dodatkowe koszta. I tu ważną rolę odgrywają kompetentni kierownicy służb (o czym będzie dalej), którzy są w stanie udzielić swoim podwładnym rzetelnego instruktażu.

 2. Zasoby ludzkie  - do zabezpieczania imprez angażowanych jest niekiedy po kilkaset pracowników służb organizatora. Przy tak dużej ilości służb nie sposób zadbać o to, aby każdy z takich pracowników było odpowiednio wykwalifikowany czy zweryfikowany pod kątem kompetencji i umiejętności predysponujących go do tego typu pracy. W dużej mierze do pracy podczas imprez masowych  zgłaszają się po prostu ludzie chcący za darmo obejrzeć widowisko. Powodem tego mogą być niskie stawki godzinowe w branży, jak i wysokie wymagania co do ilości służb w przypadku imprez podwyższonego ryzyka. Jednym słowem chodzi o OSZCZĘDNOŚCI.

 3. Integracja - dość często zdarza się, że członkowie służb organizatora zupełnie nie znają się między sobą, a to na pewno rzutuje w jakimś stopniu na współpracę między nimi czy chociażby wzajemne zaufanie do siebie.

 4. Wyposażenie  - członkowie służb porządkowych są niestety niewłaściwie wyposażani. Kajdanki i wszelkiego rodzaju ochraniacze posiadają najczęściej ci, którzy na co dzień pracują w grupach interwencyjnych, ewentualni ci, którzy mają je na własność. Miotacze gazu jeśli są to są w symbolicznych wręcz ilościach. Ponadto służby nie są wyposażane w żadne ofensywne środki przymusu bezpośredniego, gdyż zabrania tego polskie prawo. Również środki łączności w ograniczonych ilościach są sporym problemem i utrudniają komunikację między służbami. W wielu przypadkach służby porządkowe są celowo demilitaryzowane, co tłumaczy się najczęściej tym, aby nie wzbudzały one agresji u kibiców. W takich przypadkach służby te mają ograniczone możliwości i nie mogą działać na rzecz bezpieczeństwa i porządku publicznego. Bo niby jak skoro pozbawia się ich narzędzi?

 5. Organizacja zabezpieczenia   - grupy interwencyjne na imprezach masowych tworzone są często z przypadkowych ludzi [patrz pkt. 2]. Zdarza się również, że na imprezie nie ma dostatecznej ilości członków służb porządkowych, a mimo tego, impreza dochodzi do skutku. Czasami także na różnego rodzaju imprezach masowych służbami zarządzają niedoświadczeni i nierozważni kierownicy, których do pełnionych funkcji predysponują nie kwalifikacje i predyspozycje a koneksje i układy z właścicielami firm i organizatorami imprez. Bywa i tak, że kierownik zamiast reprezentować organizatora w zakresie bezpieczeństwa, po prostu spełnia zachcianki swojego chlebodawcy, a te z kolei mogą znacznie obniżać poziom bezpieczeństwa w trakcie imprezy masowej.

K.O.

Takich niuansów można by wypunktować jeszcze kilka, zarówno od strony zabezpieczenia, organizacji imprezy czy nawet absurdów jakich w polskim prawie odnoszącym się do bezpieczeństwa imprez masowych nie brakuje. Problem w tym, że i tak nikt zbytnio nie garnie się do tego, aby cokolwiek zmienić, usprawnić i polepszyć, zatem jeżeli firmy same nie będą dbały o wysoki poziom, a organizatorzy imprez nie zaczną wymagać od swoich zleceniobiorców i jednocześnie płacić im za JAKOŚĆ ŚWIADCZONYCH USŁUG to imprezy w Polsce bezpieczne będą tylko w teorii. To przykra prawda i jednocześnie bardzo brutalna rzeczywistość naszej branży, w której bezpieczeństwo przelicza się niestety na złotówki...

EDIT: "Legia zwolniła dyrektora ds. bezpieczeństwa, więc zapewne wiele można było zarzucić służbom porządkowym [...]" - powiedział w rozmowie z Ekstraklasa.net socjolog sportu Radosław Kossakowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

 

Podziel się tym tekstem na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Komentarze   

 
+7 # Piotr 2014-03-04 11:31
Niestety zgodzę się w 100% z autorem powyższego artykułu widać gość ma doświadczenie ogromne jeżeli chodzi o imprezy masowe w tym przypadku mecze nic dodać nic ująć popieram Sam osobiście brałem udział w pamiętnych meczach Widzew-Zawisza i Pucharowy Lech-Legia obydwa w Bydgoszczy z punktu widzenia żółwia więc jestem w temacie .
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # Bartosz 2014-03-04 11:38
Dzięki za uznanie. Na masówkach pracuję od kilku lat na różnych szczeblach, ponadto realizowałem swojego czasu badania pod kątem kompetencji służb na imprezach masowych, także swoje zdanie i wnioski na temat branży mam. Wielu osobom mogą się one nie podobać, ale takie są fakty. Bez konstruktywnej krytyki nic w branży nigdy się nie zmieni ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Harry 2014-03-04 11:41
https://www.youtube.com/watch?v=OJWfV2tLe74 od początku filmu do 1:30 widać jak niektórzy z pracowników służb organizatora wręcz prowokują kibiców. poza tym skupiają się na jednej stronie, kiedy za ich plecami przedzierają się kibice Legii, którym wręcz schodzą z drogi, a potem przyglądają się biernie burdzie i działaniom policji w żaden sposób nie działając. to zakrawa nie tylko o brak profesjonalizmu , ale wręcz łamanie prawa.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Bartosz 2014-03-04 11:50
Otóż to ;) Podobnie się ma sytuacja z prowokacyjnymi komentarzami spikera, który już od samego początku był stosunkowo zgryźliwy w stosunku do kibiców gości. Spiker, który jest jednocześnie członkiem służby informacyjnej (a przynajmniej dokumentem poświadczającym takie wyszkolenie powinien się legitymować) nie jest tylko dla gospodarzy lecz dla wszystkich kibiców na stadionie, a Pan Hadaj okazał się jednak bardzo stronniczy w swoich wypowiedziach.

Art. 61 Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych mówi: "Kto w miejscu i czasie trwania masowej imprezy sportowej prowokuje kibiców do działań zagrażających bezpieczeństwu tej imprezy, podlega grzywnie nie mniejszej niż 180 stawek dziennych albo karze ograniczenia wolności"
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # tom 2014-03-04 12:56
Jako osoba będąca na meczu na sektorze nr 123, czyli po skosie sąsiadującym z sektorem gości. Chciałbym zauważyć, że kibice Jagiellonii szturmowali bramy na trybunę zachodnią znajdujące się pod trybunami. To Oni stanowili realne zagrożenie, gdyby nie to, że na Sektor gości wdarli się kibice Legii, prawdopodobnie fani jagiellonii urządziliby sobie podobnąrozrywkę na trybunie zachodniej(vipo wskiej)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Bartosz 2014-03-04 13:07
Cenna uwaga, jednak w przypadku tego meczu nie ma "dobrych" i "złych" fanów piłki nożnej. Po prostu taka sytuacja nie powinna mieć miejsca na terenie imprezy masowej. Bardzo niewiele brakowało, aby ten mecz zakończył się tragicznie, podobnie do tego w Heysel w '85 roku.

Jeśli ktokolwiek uważa, że jego stadion jest bezpieczny to jest po prostu głupcem lub najzwyczajniej w świecie ignorantem. Bezpieczeństwa nie należy bagatelizować i zawsze trzeba być przygotowanym na najczarniejsze scenariusze zdarzeń.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # rafik 2014-03-04 14:04
cała prawda w jednym artykule ale winę ponosi w głównej mierze organizator ilość P.O jest moim zdaniem za mała.Organizato rzy "zamawiają" tylko tyle ile wymaga ustawa i po jak najmniejszych kosztach.Licenc jonowany- wykwalifikowany P.O za 7pln/h nie chce narażać swojego zdrowia nie mówiąc o godności.Takie stawki jak teraz po "uwolnieniu" zawodu proponują pracodawcy to wstyd (czytałem że już nawet 1 pln/h na obiektach)a gdzie koszty uprawnień,szkol eń,badań lekarskich (co 3 lata 400 pln)a zgodnie z nową ustawą co 5 lat szkolenie(240 h i około 1300-1500 z własnej kieszeni)Teraz już firmy mają problemy z zebraniem odpowiedniej ilości pracowników wykwalifikowany ch do służb porządkowych a co będzie za 5 lat.Ja chyba nie będę się wpędzał w takie koszty bo nie będę miał z czego a i większość "BIEDAKÓW Z LICENCJĄ" też.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
-8 # dawid Ka 2014-03-04 16:22
Czytam i nie wierze!!! typowe pier.... służbisty lub czlowieka po szkoleniu. Przepisy przepisami, zasady zasadami ale życie i dana sytuacja weryfikuje wszystko!ale Jeżeli ktos prowadzi blog PT. steward to nie ma sie co dziwić. w d... byłeś i g... widziałeś
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Bartosz 2014-03-04 18:12
Ktoś tu chyba ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem lub z samym sobą tudzież ma marginalne pojęcie o bezpieczeństwie jakimkolwiek. Możemy podyskutować, na konstruktywne argumenty jeśli kolega takowe w ogóle ma...

A co do osobistej wycieczki... nie jestem służbistą, jestem pragmatykiem, czy jestem zaraz po szkoleniu? Owszem, przynajmniej raz w miesiącu prowadzę takowe szkolenia - ostatnie jakie prowadziłem odbyło się dwa tygodnie temu. Jeśli kolega jest zainteresowany doszkoleniem się to zapraszam... Oczywiście odpłatnie ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Misiek 2014-03-04 18:46
Niestety prawda jest taka iż PO którzy "oddzielali" kibiców Legii bali się o własne zdrowie. Co oni mieli waszym zdaniem zrobić? Kto z Was podjął by ryzyko zatrzymania kiboli? Sam pracuję jako WPO, w zabezpieczeniac h imprez masowych siedzę od 2002 roku. Tak jak kolega Piotr brałem udział w najgorszych zabezpieczeniac h w województwie Kuj-Pom jako przysłowiowy "żółw. Zgrana ekipa PO potrafi się zorganizować podjąć ryzyko czy też w najgorszym przypadku umiejętnie wycofać. Oczywiście pod warunkiem iż nikomu nie będzie przeszkadzał kompletny ubiór "PZ". Polskie prawo odnośnie imprez masowych uniemożliwia nam skuteczne działania na przejawy agresji czy też wandalizmu na stadionach. Jedyny plus to miotacze gazu, aczkolwiek da ludzi z branży wiadomo jest -na ile tego gazu wystarcza a po jakim czasie dostajemy pomoc policji. Puki prawo się nie zaostrzy to nie pozbędziemy się takich sytuacji niestety.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+4 # Bartosz 2014-03-04 18:58
Cytuję Misiek:
Niestety prawda jest taka iż PO którzy "oddzielali" kibiców Legii bali się o własne zdrowie. Co oni mieli waszym zdaniem zrobić? Kto z Was podjął by ryzyko zatrzymania kiboli?


Nie przeczę, gdyż przede wszystkim nasze bezpieczeństwo powinno być dla nas najważniejsze, jednak gdyby służby były odpowiednio wyposażone i wyszkolone śmiało mogłyby przynajmniej nie dopuścić do takiej sytuacji jaka zaistniała, a tym samym dać czas policji... Ale kiedy nie ma się ani hełmu, ani ochraniaczy, a tym bardziej nie jest się wyposażonym w żadne ofensywne środki przymusu to jedyne co można, to sobie postać ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+5 # Misiek 2014-03-04 20:56
Cytuję Bartosz:
Nie przeczę, gdyż przede wszystkim nasze bezpieczeństwo powinno być dla nas najważniejsze, jednak gdyby służby były odpowiednio wyposażone i wyszkolone śmiało mogłyby przynajmniej nie dopuścić do takiej sytuacji jaka zaistniała, a tym samym dać czas policji... Ale kiedy nie ma się ani hełmu, ani ochraniaczy, a tym bardziej nie jest się wyposażonym w żadne ofensywne środki przymusu to jedyne co można, to sobie postać ;)

Tak ale to ewidentna wina organizatora bo prawdopodobnie zakazał używania tego wyposażenia aby nie prowokować kibiców. Tak jak podczas organizowanych meczy kadry w Bydgoszczy przez Zubrzyckiego wydano nam kompletne "PZ" ale nie pozwolono zakładać tylko leżały w pomieszczeniu na stadionie. W wyniku czego gdy Zawisza zaczęła "grandzić" ludzie z całego stadionu musieli przybiec do pomieszczenia, ubrać się i dopiero udać na miejsce eskalacji. Paranoja...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+6 # Bartosz 2014-03-04 21:17
Zatem czy kierownik wydający takie dyspozycje jest osobą kompetentną i mającą jakąkolwiek wyobraźnię bądź wiedzę w zakresie BIM? Po co w takim razie służby porządkowe posiadają prawo użycia ŚPB? Po co w ogóle jakiekolwiek służby porządkowe skoro w rezultacie i tak nie różnią się one niczym od służb informacyjnych? Po co liberalizacja ustawy o BIM skoro organizatorzy imprez sami sobie wszystko zliberalizowali już dawno? dla formalności?... Są to pytania retoryczne.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # EBO 2014-03-09 12:26
W kwestii stylu pracy służb porządkowych mam proste rozwiązanie. Jeśli mecz jest trudny do organizacji niech organizator wprowadzi żółwi (w pełnym rynsztunku) i zapomni o łagodnym wizerunku. Jeśli nie ma takiego zagrożenia, niech pozostanie przy dotychczasowej normalnej, europejskiej polityce przyjaznego stadionu. Poddaję pod dyskusję kwestię udziału Policji. Czy to nie jest paranoja, że Policja zareagowała dopiero wtedy gdy dostała oficjalne zgłoszenie? Rozumiem ustawa. Ale czy nie warto tego zmienić? Jeśli występuje poważne zagrożenie (a tak było na Legii) to Policja powinna działać, bez względu na to czy dostanie papierek od kierownika ds. bezpieczeństwa czy nie... Osobiście nie mam nic przeciwko Policji na stadionach (mają swoje siły, uprawnienia i grupy nagłego reagowania)... Mają też realną możliwość łapania bandytów. Biedny steward nie zrobi tej pracy...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Hubert Kwintal 2014-03-09 12:51
Niedawno na facebookowym profilu "Pracownik Ochrony" była dyskusja o tym wydarzeniu i pisałem niemal słowo w słowo te same wnioski. To tylko dowodzi, że wszyscy wiedzą co się dzieje, ale mało komu chce się coś w tej sprawie zrobić ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Bartosz 2014-03-09 13:01
W ubiegłym roku prowadziłem nawet badania naukowe, aby na takie wnioski mieć potwierdzenie. I powiem szczerze, że wynik badań był zatrważający, dlatego jeśli ktoś mówi o bezpiecznych stadionach czy innych imprezach masowych uśmiecham się tylko szyderczo i nie komentuję, gdyż mam wtedy świadomość, że ta osoba ma nikłe o tym pojęcie. Tym razem nie mogłem się jednak powstrzymać ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Hubert Kwintal 2014-03-09 14:34
Tu nawet nie trzeba żadnych badań (chyba, że po to, by mieć "podkładkę" :) ). By dojść do takich wniosków wystarczy odrobina wiedzy i umiejętności praktycznych. Te problemy są tak oczywiste, że aż dziw bierze, że tak mało osób mówi o nich głośno. Ale brawo za poświęcenie :)
Ja dodał bym jeszcze jedną kwestię do tego, o czym piszesz (choć jest ona powiązana ściśle z tymi już poruszonymi). Mianowicie niejasna rola służb ochrony na imprezach masowych.
Z jednej strony oczekuje się od nas, że będziemy wyręczać ZOMO (jak kolokwialnie mówi się na jednostki prewencji), a z drugiej tworzy przepisy wyraźnie dające do zrozumienia, że naszym jedynym zadaniem jest być na miejscu i od czasu do czasu wyprowadzić jakiegoś mniej groźnego pijaczka. W efekcie każdy P.O. pracuje według własnego uznania. Jedni chronią własne tyłki, byle przetrwać do końca imprezy i wrócić do domu. Inni pracują bardziej agresywnie. W efekcie jest straszny bałagan, który chuligani wykorzystują do ostatka.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Bartosz 2014-03-09 15:18
Cytuję Hubert Kwintal:
Tu nawet nie trzeba żadnych badań (chyba, że po to, by mieć "podkładkę"


Otóż to ;)

Co do dalszej części Twojej wypowiedzi również się zgadzam, ale to jest chyba problem raczej niewykwalifikow anej kadry zarządzającej personelem. Gdyby Kierownik ds. bezpieczeństwa czy kierownicy odcinków (jak to się nazywa na stadionach Ekstraklasy) byli dostatecznie kompetentni to nie byłoby problemu.

Znamienity strateg, Napoleon Bonaparte, kiedyś rzekł: "Ar­mia ba­ranów, której prze­wodzi lew, jest sil­niej­sza od ar­mii lwów pro­wadzo­nej przez ba­rana."

Czasami odnoszę wrażenie, że w przypadku BIM preferowany jest model barana rządzącego lwami... ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Hubert Kwintal 2014-03-09 15:44
Problem kierownictwa to jedno, a problem przepisów to jeszcze co innego.
Ochrona jest wyposażona w gazy i kajdanki (już pomińmy ilość i jakość tego sprzętu ;) ). Ewidentnie jest to wyposażenie defensywne. Z takim sprzętem można najwyżej ustawić szereg i osłaniać ewakuację pikników ze strefy zagrożenia.
Tymczasem, kiedy dochodzi do incydentów jest krzyk, że "ochrona nie interweniowała" . A jak mieli interweniować przeciwko petardom, wyrwanym krzesłom, prętom, kijom wymontowanym z transparentów itp?
Dalej proporcje służb informacyjnych i porządkowych. W najlepszym przypadku jest to 50/50. Przy czym zdecydowana większość informacyjnych to ludzie nie mający pojęcia o sprawach bezpieczeństwa. W rezultacie nawet podejmując interwencję jesteśmy w przytłaczającej mniejszości względem kiboli. Bez broni maszynowej i tak nie jesteśmy w stanie nic pożytecznego zrobić.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Hubert Kwintal 2014-03-09 16:01
I, żeby była jasność, jesteśmy służbą OCHRONY. Mamy chronić niewinnych, nieuzbrojonych kibiców przed stadionową bandytierką. Od pałowania, gazowania i armatek wodnych powinna być zomoza, a nie my.
Ale, żeby to zrobić ludzie powinni być przeszkoleni, dobrze zorganizowani i zgrani. Te czynności powinny być wykonywane automatycznie i instynktownie. A tymczasem każdy ogląda się na innych i nikt nie wie co należy do jego obowiązków.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # Student 2014-03-09 20:23
Przez lata widziałem co się dzieje i jak wyglądają zmiany. Ochroniarzy z prawdziwego zdarzenia jest coraz mniej. Trudno się temu dziwić, bo stawki są głodowe i ludzie szukają sposobu przeżycia w innych branżach. Do tego ciągle zmieniające się prawo wiąże coraz bardziej ręce ochronie jednocześnie pozbawiając ich środków do działania i anonimowości. Odwet poza pracą ze strony kibiców jest realny i powoduje, że pracownicy niechętnie decydują się na takie ryzyko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+2 # Hubert Kwintal 2014-03-09 21:42
1. A z jakiej racji mamy być anonimowi? Nie jesteśmy tajną spec służbą tylko pracownikami zabezpieczenia. Odwet? Cóż, policjanci też pracują bez kominiarek, mają obowiązek się przedstawiać i legitymować (z wyjątkiem bardzo wąskiej grupy) i też są narażeni, a jakoś nikt nie żąda większej anonimowości. Jak się boisz to zmień zawód. Proste.
2. Stawki. Rzeczywiście są marne, ale to nie zwalnia nas z obowiązku wykonania naszej pracy najlepiej jak umiemy. Przecież praca na masówkach nie jest obowiązkowa. Można nie chodzić. Ale jak już się idzie to znaczy, że godzimy się na stawkę i mamy zrobić wszystko, co do nas należy.
3. Prawo akurat rozwiązuje ręce ochronie. Jeszcze nie tak dawno na wyposażeniu można było mieć tylko godność osobistą. Teraz mamy chociaż te gazy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Porcelinho 2014-05-13 19:36
A ja jak mantrę będę powtarzać - konieczne zmiany w ustawie - pałki szturmowe, psy służbowe (na imprezach podwyższonego ryzyka) i ochrona prawna dla służb organizatora. Zwiększyć też kary za czyny zabronione na imprezach.

Ale przede wszystkim porządkowym dać pały, tego będę się czepiał nieustannie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # bioo 2014-05-16 13:26
a ja będę ciągle pisać - żadnych psów dla niewyszkolonych ludzi, bo to może być bardziej niebezpieczne niż pałki, gazy i gaśnice razem wzięte! pies nie jest zabawką, biernym instrumentem / narzędziem (itp) - i jak ktoś nie pracował z psem i nie przeszedł z nim szkolenia, może sobie nie poradzić z kierowaniem i opanowaniem nawet najlepiej przeszkolonego psa!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Philomena 2015-08-12 11:06
Dobrze powiedziane i wreszcie konkretnie na
temat. Podzielam Twoje zdanie, chociaż nie do końca, ale i tak trafiasz w sedno.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
0 # Zomol 2017-04-07 08:25
Uprawnienia ochrony (służb porządkowych) na imprezie masowej są dość szerokie, ale żeby poprawić bezpieczeństwo należy obowiązkowo dodać do wyposażenia pałki. Co do anonimowości - żaden przepis nie zabrania noszenia kominiarki przez służby porządkowe czy informacyjne. Ustawa nie przewiduje umieszczania na identyfikatorac h imion i nazwisk.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież