sssss

Zachowanie tłumu i jednostki w tłumie w sytuacji kryzysowej

Minął rok od tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce podczas imprezy „Start Party UTP” na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy. Przez ten czas, prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie śmierci trzech osób, uczestniczących w feralnych otrzęsinach. Sporządzono akt oskarżenia. Czterem osobom postawiono zarzuty.

Przez ten rok, ja również nie próżnowałem. Własnymi siłami i środkami przeprowadziłem niezależne od jakichkolwiek instytucji badania.

Nim jednak przejdę do meritum, pozwolę sobie na wyjaśnienie kilku niezbędnych pojęć, które są kluczowe do pełnego zrozumienia tematu.

uid a074b2620b8eb523a337b604f06300301444892387176 width 940 play 0 pos 0 gs 0 height 528

 

Panika tłumu w teorii...

Imprezy kulturalno-rozrywkowe lub sportowe organizowane dla mas, niosą za sobą duże prawdopodobieństwo zaistnienia sytuacji kryzysowej. Tragiczne w skutkach zdarzenia masowe najczęściej tłumaczone są wybuchem paniki tłumu.

Zgodnie z panującym powszechnie przekonaniem, uczestnicy spanikowanego tłumu zachowują się w sposób irracjonalny i nielogiczny, co znacznie utrudnia przeprowadzenie szybkiej i skutecznej ewakuacji.

Jak panikę definiuje Encyklopedia PWN?

Nagłe wystąpienie szybko narastającego lęku, opisywanego jako stan paniki — niezwykle silnego i dezorganizującego zachowanie odczucia zagrożenia i bezradności, uniemożliwiającego skuteczne radzenie sobie z sytuacją i zapanowanie nad swoim stanem.

Słowem „kluczem” w niniejszej definicji jest lęk. Czym on jest? 

Lęk to nieprzyjemny stan emocjonalny związany z przewidywaniem nadchodzącego z zewnątrz lub pochodzącego z wewnątrz organizmu niebezpieczeństwa, objawiający się jako niepokój, uczucie napięcia, skrępowania, zagrożenia. W odróżnieniu od strachu jest on procesem wewnętrznym, nie związanym z bezpośrednim zagrożeniem lub bólem. (Richard Gerrig, Philip G. Zimbardo: Psychologia i życie. Warszawa: Wydawnictwo PWN, 2006)

Jeśli nie panika i lęk to co? 

Strach to jedna z podstawowych cech pierwotnych (nie tylko ludzkich), mających swe źródło w instynkcie przetrwania. Stan silnego emocjonalnego napięcia, pojawiający się w sytuacjach realnego zagrożenia, jest naturalną reakcją organizmu np. odruch silnego napięcia mięśni a w konsekwencji ucieczki lub walki. (S. Gerstmann, H. Orlikowska, I. Stachnikówna: Z badań nad psychologią strachu. Poznań: PWN, 1957)

Często tych pojęć używamy zamiennie, jednakże między tymi stanami emocjonalnymi jest duża różnica, polegająca również na różnej etiologii.

Źródło lęku, nie musi stanowić realnego niebezpieczeństwa dla naszego życia czy zdrowia i może nie być dokładnie znane.

Strach natomiast, jest reakcją na konkretny bodziec, który go wywołał. Jest odpowiedzią organizmu w pełni pozytywną, ostrzegawczą, często mobilizującą i wiąże się z naszym pierwotnym instynktem.

Jak zatem można zauważyć, mechanizm odczuwania strachu pomaga w uniknięciu konsekwencji zaistniałych niebezpieczeństw.
Zdarza się również tak, że strach staje się przyczyną lęku np. gdy spotka nas coś nieprzyjemnego w danym miejscu, potem odczuwamy przed tym miejscem lęk mimo braku realnego zagrożenia.

Innym przykładem może być sytuacja, gdy ugryzie nas pies, w konsekwencji czego, lękamy się już wszystkich psów. Lęk może również wynikać ze złych doświadczeń innych osób, z zasłyszanych opowiadań, które nieświadomie przyjmujemy za własne.

Daje do myślenia?

Przejdźmy do metodologii...

Zgodnie z panującym powszechnie przekonaniem z paniką tłumu mamy do czynienia najczęściej w sytuacjach kryzysowych, kiedy to w przypływie emocji i w poczuciu zagrożenia ludzie zaczynają zachowywać się w sposób irracjonalny i niekontrolowany.

Wobec powyższego, za cel obrałem sobie zbadanie zachowania tłumu i jednostki w tłumie, w sytuacji kryzysowej na przykładzie „Start Party UTP”.

Różnymi kanałami dotarłem do sporej liczby osób uczestniczących w tej imprezie. Zaproponowałem im udział w badaniu polegającym na wypełnieniu wystandaryzowanego kwestionariusza ankiety. Część osób nie zgodziła się z różnych powodów. Mimo to od 105 respondentów udało mi się zebrać informacje, na podstawie których wysnułem ciekawe wnioski.

Pytałem min. o to, czy do osób biorących udział w zdarzeniu docierały informacje i komunikaty przekazywane różnymi kanałami przez osoby zabezpieczające imprezę tuż po zaistnieniu sytuacji kryzysowej na UTP? Jak się okazało ponad 35% respondentów stwierdziło, że nie słyszało żadnych komunikatów, a kolejne 40% oznajmiło, że przekazywane komunikaty były lakoniczne i niewyraźne.

Około 50% osób uczestniczących w tej imprezie próbowało wybrać inną niż łącznik, w którym doszło do zatoru, drogę ewakuacji. Niestety, wg ustaleń inne drogi ewakuacyjne nie były dostępne.

Jak się również okazało, aż 70% ze wszystkich ankietowanych nigdy nie brało udziału w żadnych ćwiczeniach z ewakuacji, nie było przeszkolonych w zakresie zachowania podczas sytuacji kryzysowej, etc.

Powyższe, to tylko niektóre szacunki, jakie ustaliłem na podstawie przeprowadzonych ankiet, ale to nie koniec…

Moje narzędzie badawcze wyposażyłem dodatkowo w część otwartą, w której respondenci mogli sami opowiedzieć co widzieli, słyszeli i czuli w momencie zagrożenia.

W treści przedmiotowego artykułu, posłużę się tylko niektórymi cytatami, gdyż materiału jest zbyt wiele do prezentacji na blogu.

Pytania i odpowiedzi.

Na pytanie, w jaki sposób zachowywali się ludzie z najbliższego otoczenia w momencie sytuacji kryzysowej w łączniku między salami, osoby odpowiadały: 

„Na początku normalnie, zaś gdy było widać, że ludzie z przodu poruszają się w bardzo wolnym tempie, niektórzy krzyczeli, inni popychali z tyłu.”

„Myślę, że nie do końca zdawaliśmy sobie sprawę z tego co się dzieje. Tłum napierał do przodu, nie było odwrotu, musiałeś przeć do przodu żeby samemu nie zostać stratowanym.”

„Ludzie zachowywali w sposób naturalny w stosunku do zaistniałej sytuacji. Wszelkie reakcje były odruchem bezwarunkowym na napotkane zagrożenie spowodowane przez niedostosowane miejsce oraz niekompetentne zachowanie ochrony.”

„Wyglądało to normalnie lecz było bardzo ciasno.”

„W czasie, gdy przechodziłam przez łącznik był ścisk, ale każdy czekał aż zrobi się miejsce i będzie mógł opuścić łącznik. Nikt nie panikował, raczej panował spokój.”

„Przepychali się lub utrudniali ruch (np. paląc papierosy, pijąc piwo).”

„Byli bardzo niespokojni, bali się, niektórzy skakali ze schodów, żeby tylko uwolnić się od ścisku. Ludzie, którzy stali dalej od łącznika nie wiedzieli co się dzieje w środku i próbowali tam wchodzić.”

„Normalnie, chodzili, palili w tym łączniku.”

„Większość osób chciała wejść po schodach i przejść łącznik, aby dostać się do drugiej sali. Niestety tłum na schodach stał i tarasował przejście, ludzie nie wiedzieli dlaczego mimo to przeciskali się co raz to wyżej.”

„Było tam gorąco, duszno, ludzie palili papierosy, pili piwo, obrazowo i przysłowiowo mówiąc można było zawiesić siekierę.”

„Różnie, większość nie była świadoma co się dzieje - każdy chciał wyjść bo robiło się strasznie duszno, okien nie dało się otworzyć - jedno wybili ale i tak nie pomogło. ”

„Zaczęło brakować powietrza, było tak gorąco i duszno jak w saunie, a drzwi w budynku 2.1 były zamknięte i trzeba było przejść przez łącznik do 3.1 gdzie były otwarte drzwi i tylko tam dało się wyjść, zator w łączniku się zrobił, ponieważ w 2.1 było sprzedawane piwo a w 3.1 były toalety i wyjście.”

„Część studentów widząc zbierający się tłum, dołączała do niego, czyniąc sobie z tego ubaw, popychając tłum, powodując efekt domino. 

To nie koniec…

Mimo zagrożenia dla życia i zdrowia ludzkiego, wielu uczestników tego zdarzenia próbowało zapanować  nad sytuacją, co również zaobserwowali respondenci. 

„Ludzie wewnątrz łącznika tłukli okna by zaczerpnąć powietrza i ocucić tych, którzy już stracili przytomność. Ludzie wyciągali i zajmowali się poszkodowanymi, pomocy nie udzielali ochroniarze, którzy utrudniali akcje ratunkowe.”

”Szczególnie studenci pomagali wydostać się innym z tłumu.”

„Próbowali wybijać okna, celem dostarczenia tlenu, dawali wskazówki jak się poruszać.”

„Jakiś chłopak mówił przez mikrofon, aby nie wchodzić na schody i próbował opanować sytuację.”

„Ludzie mimo tej całej sytuacji byli bardzo opanowani. Pomagali sobie na wzajem.”

„Po pewnym czasie dostrzegłem osoby pomagające wydostać poszkodowanych.”

„Byli ochroniarze, którzy starali się zapanować nad tłumem. Niestety ich działania nie były skuteczne. Inni uczestnicy imprezy pomagali ludziom, którzy skakali z najwyższego punktu schodów.”

„Tak, pomagali wyciągnąć zakleszczonych w tłumie ludzi.”

„Głównie osoby, które były najbliżej przejścia, które krzyczały do osób będących z tyłu, aby się nie przepychali.”

Studenci mieli także możliwość opisania tego, jak sami zachowywali się podczas wydarzeń na UTP:

„Pomagałam rannym osobom, rozdawałam kurtki.”

„Szukałem wyjścia, żeby jak najszybciej uciec z tego pomieszczenia.”

„Próbowałam udać się jak najszybciej do wyjścia.”

„Próbowałam uspokoić osoby, które chciały w tej całej sytuacji jeszcze się bić.”

„Dziewczyna krzyczała, że nie może oddychać - dostałam się do niej i pomogłam złapać oddech.”

„Pomoc poszkodowanym.”

„Podnosiłam koleżankę z podłogi, która straciła przytomność.”

„Krzyczałem żeby się cofnęli wszyscy, jak się wydostałem to poszedłem do ochroniarza żeby mu powiedzieć, że coś jest nie tak, byłem od strony głównego budynku gdzie był bar z piwem, próbowałem znaleźć wyjście by je otworzyć i próbować wyprowadzać ludzi.”

„Niestety nikomu nie pomogłem w moim otoczeniu, jak wyszedłem nie widziałem osoby pozostawionej bez pomocy, jeżeli była ranna lub potrzebowała pomocy to już ją otrzymała (otrzymywała).”

„Próbowałam ratować koleżankę, która zemdlała pod naporem tłoku.”

Według ankietowanych osoby biorące udział w zdarzeniu odczuwały różne objawy somatyczne. Większość z nich była związana z przeludnieniem obiektu, wysoką temperaturą w pomieszczeniach i ograniczonym dostępem świeżego powietrza. Odczuwano głównie: duszności (48%), pocenie się (41%), uczucie braku tchu (34%), przyśpieszony oddech (33%) i wzrost ciśnienia tętniczego krwi (32%).

Niektórzy ankietowani zauważyli u siebie również inne objawy:

„Byłam zdenerwowana faktem, że samorząd wpuścił tyle osób, wiedząc, że w budynku 3.1 jest brak jakiejkolwiek wentylacji, okna są owszem ale wysoko gdzie nikt nie sięgnie. Również nasze zachowanie (studentów) pozostawia wiele do życzenia.”

„Byłem pijany więc każdy objaw był osłabiony, ale było i tak bardzo duszno i gorąco. A jeszcze nie można było zostawić kurtki w szatni a i wyjść też było ciężko. ”

„Dwa dni później bolał mnie brzuch i klatka piersiowa od naciskającego na mnie tłumu.”

„Strach i skupienie na sobie.”

„Bolały mnie przygniecione nogi i brzuch poobijany.”

„Na pewno czułem opanowanie. Nie raz byłem wystawiony na próby takich zdarzeń i nie miałem problemu z odnalezieniem się w zaistniałej sytuacji. Czułem również pretensję, ale tylko do motłochu (ludzi w około) ponieważ no niestety alkohol przyćmiewał im umysły i nie docierały najprostsze prośby, rozkazy. ”

„Nie, chyba, że do takich można zaliczyć poczucie powinności (ale niestety przezwyciężone uczuciem bezradności i niewiedzy, jak mogę pomóc).”

„Zwiększony poziom adrenaliny, koncentracji i siły. Potrafiłam wyciągnąć swoją koleżankę z tłumu. Nadal nie wiem jakim cudem udało mi się tak szybko wydostać.”

„Trzeźwość myślenia.”

Ciekawe wnioski nasuwają się same, prawda?

Spostrzeżenia i wnioski.

Moim zdaniem zachowanie tłumu i jednostki w tłumie w sytuacji kryzysowej nie wiąże się z paniką (panicznym lękiem w rozumieniu psychopatologicznym), lecz ze strachem, który jest naturalnym mechanizmem obronnym każdego człowieka. Jego skutkiem może być podjęcie ucieczki lub walki z niebezpieczeństwem. Poziom  strachu rośnie w sytuacjach zagrożenia, kiedy mamy świadomość, że możemy za chwilę zginąć. Z chwilą, kiedy zagrożenie ustaje bądź ulega minimalizacji, strach stopniowo zanika. Nie powoduje on jednak zachowań irracjonalnych. Może jedynie spowodować, że zachowanie jednostki w tłumie - wraz z natężeniem strachu - będzie bardziej egoistyczne i skoncentrowane na sobie. Mimo to, zachowanie ludzi pod wpływem strachu jest kontrolowane i racjonalne. Zwróciłem także uwagę na to, że kiedy ludzie czuli się już w miarę bezpieczni, część z nich w pełni świadomie podejmowała się akcji ratunkowej.

 W kontekście podobnych zdarzeń nie można zatem mówić, że ktokolwiek ginie w wyniku wybuchu „paniki”, gdyż „panika” sama w sobie nie jest śmiertelna, ale siła napierającego tłumu już tak. Grupa napierających osób może doprowadzić do odkształcenia barierki czy nawet zburzenia ściany. Z taką samą siłą tłum oddziałuje na ludzkie ciało przyparte do muru. Dlatego sekcje zwłok ofiar śmiertelnych wykazały, że zostały one uduszone wskutek gwałtownego ucisku klatki piersiowej.

Budynek, w którym odbywała się impreza nie był przystosowany do organizacji tego typu eventów. Impreza odbywała się na dwóch holach połączonych nadziemnym łącznikiem. Łącznik ten był jedyną drogą ewakuacyjną między holami, a na zewnątrz budynku prowadziło tylko jedno wyjście. Pozostałe wyjścia były zamknięte.

Duży wpływ na zachowanie jednostek w tłumie mogą mieć również regularne szkolenia pod kątem ewakuacji i  zachowania podczas sytuacji kryzysowej. Tego typu przedsięwzięcia powinny być organizowane w zakładach pracy, w szkołach i na uniwersytetach. Odpowiednie przygotowanie ludzi do właściwego zachowania i reagowania podczas sytuacji kryzysowych może minimalizować skutki i konsekwencje wielu podobnych incydentów.

Czynnikami, które sprzyjają zachowaniu „zimnej krwi” w sytuacji zagrożenia są  doświadczenia i sytuacje jakich  jednostka dotychczas doświadczała.

Brak informacji i poleceń porządkowych, niewyraźne komunikaty lub niedostateczne nagłośnienie podczas sytuacji kryzysowej mogą nieść za sobą fatalne konsekwencje. Z braku świadomości zaistniałej sytuacji, reakcja ludzi może być opóźniona lub niewłaściwa. Istotą bezpieczeństwa, w przypadku konieczności podjęcia szybkich decyzji lub uzyskania pożądanego rezultatu jest sprawna komunikacja oraz właściwe przekazanie informacji (komunikatów). W trakcie imprezy masowej, aktualne informacje dotyczące bieżącej sytuacji czy rozwiązań organizacyjnych powinny być przekazywane przez członków służb organizatora poprzez nagłośnienie, komunikaty oraz ogłoszenia w formie plakatów. Po zakończeniu imprezy, dobrą praktyką w momencie opuszczania terenu imprezy jest informowanie uczestników widowiska o tym, w jakim kierunku powinni się przemieszczać i w jaki sposób zachowywać. Dzięki temu uczestnicy mogliby poznawać procedury obowiązujące na danym obiekcie/terenie i w pewnym stopniu przygotować do postępowania w przypadku zaistnienia sytuacji kryzysowej. Podsumowując, informacja i wiedza są kluczem nie tylko do udanej ewakuacji budynku, ale także do wywołania pożądanych zachowań wśród jednostek.

Pojęcie paniki stosuje się zazwyczaj w kontekście śmiertelnych w skutkach katastrof, celem obarczenia tłumu winą za skalę katastrofy. W ten sposób, w oczach opinii publicznej, umniejsza się np. błędy organizacyjne ze strony administratorów budynków, organizatorów imprez czy funkcjonariuszy odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

W moim jednak odczuciu faktycznymi przyczynami tragedii związanych z tłumem, czego niejednokrotnie dowiedli zachodni eksperci nie jest mityczna „panika” a:

  • przeludnienie terenu/obiektu;
  • problemy z drogami i wyjściami ewakuacyjnymi;
  • błędy popełniane na etapie planowania budynku;
  • brak kontroli i nadzoru ze strony odpowiednich organów;
  • nieznajomość infrastruktury obiektu/terenu;
  • błędy organizacyjne i decyzyjne;
  • brak wyobraźni, nieodpowiedzialność i bezmyślność uczestników imprezy.

 

Więcej na ten temat: O "panice tłumu" w kontekście tragicznej imprezy w UTP w Bydgoszczy i nie tylko- analiza przypadków

Podziel się tym tekstem na:

Submit to FacebookSubmit to Google BookmarksSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież